Umiłowani czciciele męki Pańskiej!


W wielu sytuacjach życiowych, szczególnie w sytuacjach granicznych, po ludzku niemożliwych do rozwiązania, w sprawach, gdzie toczy się walka o życie, w momentach, kiedy dowiadujemy się, że ktoś z naszych bliskich, albo my sami zachorowaliśmy na nowotwór, kiedy przychodzi do nas informacja, że ktoś nam bliski zginął w wypadku, zadajemy sobie pytanie: dlaczego się tak stało? czy taka właśnie jest wola Boża? Dlaczego Pan Bóg mnie pokarał?
Kochani! W modlitwie Pańskiej wymawiamy słowa: Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi. Dla człowieka wola Boża jest w pewnym sytuacjach po ludzku niemożliwa do rozwiązania, czasem nie chcemy tej woli wypełnić, bo zdaje się nam, że lepiej wiemy, co dla nas jest dobre, a co nie jest, co nie przyniesie nam korzyści.
W prośbie "Bądź wola Twoja" chodzi głównie o to, żeby Bóg przekazał nam coś ze swojej woli, żeby nasza wola stanowiła jedno z Jego "chceniem". Wtedy wola Boża będzie pełniona doskonale wśród ludzi na ziemi, tak jak przez aniołów i świętych w niebie. Być może, iż w prośbie tej zawiera się także pragnienie, żeby wola Boża nie była dla nas ciężarem, żebyśmy byli w stanie ją wypełniać. Prosimy, by Pan pomógł nam tę Jego wolę wypełnić i byśmy tak w swoim życiu spotkali Pana. Wypełnienie woli Bożej to nic innego jak prośba o to, byśmy byli zbawieni. Jeżeli w swoim życiu pełnimy wszystko to, co pomaga nam się zbawić, wtedy wypełniamy Bożą wolę.

Pan Jezus podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym przeżywa duchowe cierpienie, które związane jest z pełnieniem przez Niego woli Boga Ojca: "Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: "Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!" Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy
i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: "Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".
Modlitwa jaką kierował do Ojca była zadziwiająca. Świadczyła o zwykłym ludzkim lęku przed cierpieniem, którego miał pełną świadomość. Świadczyła o tym, iż był również człowiekiem i jako człowiek pragnął wszystko przyjmować bez ingerencji swego boskiego „Ja”. Modlił się o zabranie tego cierpienia, krzyża, męki. Jednocześnie dodawał, aby wypełniała się wola Boga wobec Niego. Oddawał się Ojcu cały. Ta zgoda na wolę Ojca kosztowała Go wiele. Musiał swoją człowieczą naturę nakłonić do przyjęcia cierpienia. A to nie jest łatwe. Bowiem cała natura wzdragała się przed tym do tego stopnia, że gdy wbrew niej zgodził się przyjąć misję do końca, Jego organizm pocił się krwawym potem. Mimo umocnienia, jakie otrzymał od swego Ojca za pośrednictwem Anioła, Jego cierpienie już tu w Ogrójcu było ogromne. Chrystus zaufał Panu Bogu do końca, zaufał na 100% miło ludzkiego lęku.
Kochani! Wszystko zaczęło się w Ogrodzie Eden, w raju, kiedy Pan Bóg obdarzył Adama i Ewę wolnością. Szóstego dnia stworzył człowieka, na swój obraz i podobieństwo. Obdarzył ich szczęściem, ale nie trwało to jednak długo. Człowiek sprzeciwił się woli Boga, swojego Stwórcy, sam chciał zapanować nad swoim życiem. Po grzechu ukrył się, bo słyszał Pana. A Bóg wołał: Adamie, gdzie jesteś? Tak zaczął odkrywać upadek pierwszych ludzi. Jednak wolą Pana nie jest, aby człowiek cierpiał, ale by żył. Dlatego widząc zło na świecie, grzech, odejście od Niego, posyła nam Swój najcenniejszy Skarb - Jezusa, Swojego Syna, by On wypełnił Jego wolę. Chrystus przyszedł na ziemię, by wypełnić to, co zamierzył Bóg przed wiekami, by człowiek żył wiecznie, by został zbawiony. Bóg nie oszczędził swojego Syna, posłał Go na świat, by za nas oddał swoje życie. Bóg dał się ukrzyżować za nas. Taka jest Jego wola.
My nie rozumiemy czasami Bożej woli, zadajemy pytanie dlaczego tak się stało, mówimy, że to jednak Panu Bogu nie wyszło, że my byśmy inaczej to zrobili. Wsłuchajmy się kochani w opowiadanie, które tłumaczy nam, dlaczego wiele rzeczy, sytuacji jest przez nas niezrozumiałych, a są one działaniem Pana:
Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział:
- Chodź ze mną a pokażę ci drogi Pana. Nie namyślając się długo poszedł za aniołem. Spotkali na swojej drodze dwóch ludzi. Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich drugiemu dobremu. Anioł zaczekał, aż zasną, zabrał kielich dobremu i zaniósł do złego. Człowiek idący z aniołem spytał:
- Co robisz przecież to złodziejstwo. - Nie zadawaj pytań tylko chodź i patrz, a poznasz drogi Boże - odpowiedział anioł.
Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego człowieka. Gdy wyszedł z domu, anioł podpalił jego dom. Zirytowany człowiek idący z aniołem oburzył się na niego i zaczął gasić płomień, jednak anioł mu nie pozwolił:
- Jak możesz podpalać dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom, a nie ich dręczyć - krzyczał człowiek
- Powiedziałeś, że chcesz poznać zamysł Boga nie wtrącaj się więc tylko chodź dalej.
Idąc dalej dotarli do strumienia i zatrzymali się przed kładką. Gdy zbliżył się ojciec ze swoim synkiem i weszli na kładkę, anioł przewrócił kładkę tak, że ojciec z synkiem wpadli do wody. Prąd wody porwał dziecko i utopiło się. Ojciec wyszedł z wody
i zasmucony wrócił do domu.
- Nie tego już za wiele. Zniosłem jak okradłeś sprawiedliwego, podpalałeś dom biednego człowieka, ale to że zabiłeś niewinne dziecko to za dużo. Nie jesteś żadnym aniołem tylko demonem - krzyczał człowiek zdzierając kaptur z głowy anioła.
- Jestem aniołem wysłanym na ziemię przez Boga aby wypełnić Jego wolę na ziemi, a tobie wyjaśnić jaka jest Jego droga - odpowiedział
- Nieprawda Bóg taki nie jest. Na pewno nie kazał Ci robić tego co robisz - krzyczał dalej człowiek.
- Dobrze! opowiem ci dlaczego zachowałem się właśnie tak
w każdej sytuacji. Otóż w kielichu, który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Gdybym zostawił ten kielich człowiek ten otrułby się. Człowiek podstępny, który chciał otruć sprawiedliwego poniesie karę za swoje czyny. Biedny człowiek, któremu podpaliłem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Człowiek, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem, był złym człowiekiem. Nie chce znać Boga i prowadzi życie bardzo rozwiązłe. Po stracie swego małego synka, który i tak znajdzie się w Niebie, nawróci się do Boga i zmieni swe życie. Tak obaj będą w Niebie, Gdybym tego nie uczynił obaj zostaliby potępieni. Czy te wyjaśnienia pomogły ci zrozumieć wolę Bożą?
Człowiek słuchając z zainteresowaniem opowieści anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż on sam. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne.
Umiłowani czciciele męki i śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa!
Wola Boża jest dla nas trudna do przyjęcia, boimy się jej przyjąć, bo jest dla nas czymś niewiadomym. Jednak Pan nie da nam czegoś, czego my nie będziemy w stanie mogli uradzić. On chce, by nasze życie zaprowadziło nas do nieba, do spotkania z Nim. Sługa Boży Carlo Acutis, chłopiec, który w 2006 roku mając zaledwie 16 lat zmarł na białaczkę, a dziś jest kandydatem na ołtarze, pokazuje nam, co znaczy pełnić Bożą wolę, nie patrząc na to jaka ona jest, ale patrząc na to, gdzie ma nas zaprowadzić. Carlo miał wielu kolegów, grał z nimi w piłkę, ale najważniejsza dla niego była codzienna Eucharystia i Komunia Święta. Był zjednoczony z Panem, rozmodlony, w pełni oddający wszystko Panu. I mając 16 lat, na początku października 2006 roku, dowiedział się, że umiera, zachorował na białaczkę. I co robi? Nie załamuje się, dalej jest uśmiechnięty, stwierdza, że wolę Bożą trzeba przyjąć, bo wiem, że to prowadzi do nieba. Swoje cierpienia za Kościół. Umiera po 2 tygodniach od zdiagnozowania u niego białaczki. Umiera szczęśliwy, z uśmiechem na twarzy, bo pełnienie woli zaprowadziło go na spotkanie z Bogiem.
Kochani! Młody chłopak, powiedzieć można dziecko, a jak wiele każdego z nas uczy. Swoim życiem ukazał nam, tak jak Pan Jezus w Ogrodzie Oliwnym, że nie moja wola, nie ludzka wola, ale wola Boża niech się spełni.
Bracia i siostry. Jezus w obliczu śmierci nie ucieka od tego, co ma nastąpić, ale zgadza się ufnie z wolą Bożą. Dlaczego? Ponieważ swoją misję zrealizował w mocy Ducha Świętego. Takżei my, kiedy modlimy się do Ducha Świętego, kiedy staramy żyć owocami Ducha, czyli miłością, radością, opanowaniem, cierpliwością, łagodnością, jesteśmy w stanie pełnić wolę Pana bez żadnych wątpliwości, ale ze świadomością, że to prowadzi nas do spotkania z Nim.
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu uczy nas przyjmowania Bożej woli, Bożego planu na nasze życie. Klęknijmy przed Bogiem i zgódźmy się na to, czego do tej pory nie akceptowaliśmy w swoim życiu, czego się może baliśmy, czego unikaliśmy. Wyraźmy zgodę na wolę Boga wobec nas samych bez względu na to, jaka ona jest. Mimo, że nie znamy jej do końca. Mimo, że szatan podsuwać nam będzie mnóstwo wątpliwości i niepokojów. Mimo, że już mamy swój plan na życie, sposób na zbawienie siebie i bliskich, swoje wyobrażenia o szczęściu. Jednak teraz zrezygnujmy z tego wszystkiego i poddajmy się Bogu. Powiedzmy Mu: Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. Niech z naszych oczu popłyną łzy cierpienia. Bo z trudem przychodzi oddać wszystko, co nasze. Bo trudno jest mimo obaw, zgodzić się na coś, co niekoniecznie musi spełniać nasze oczekiwania. Co nakazuje wyrzeczenie się siebie samego, zrezygnowanie z siebie, podeptanie swego „ja”. To jest bolesne. Jeśli czynimy to stojąc w prawdzie przed Bogiem i sobą, to wiedzmy, że będzie bolało. Ale wiedzmy też, że jeśli uczynimy to mimo bólu, przez łzy, będzie to trwałe, będzie głębokie, będzie prawdziwe. A Bóg z radością przyjmie nas i naszą zgodę. I zjednoczy z ofiarą Jezusa. O, jakiego wymiaru nabiorą teraz nasze zwykłe czyny! Jaka będzie ich waga, znaczenie! Nie zapominajmy codziennie oddawać Bogu wszystkiego, całego siebie jako ofiarę z miłości, ze względu na miłość. Nie zapominajmy prosić o zjednoczenie z Jezusem, nie zapominajmy prosić o przemianę siebie samych w Miłość. Powracajmy często do tego fragmentu. Stawajmy często obok Jezusa w Ogrójcu. Klękajmy przed Nim dając Mu siebie jako wsparcie. Czuwajmy przy Nim, aby nie czuł osamotnienia. Kochajmy Go, aby wiedział, że ma przy sobie duszę, która Go nie opuści, dla której warto ponieść tę ofiarę. I módlmy się. Abyśmy nie ulegli pokusie zrezygnowania z pełnienia Bożej woli. Amen.