Umiłowani czciciele męki Pańskiej!

Bez chleba trudno jest nam żyć. Możemy nie mieć mięsa, warzyw, ale chleb jest podstawowym pokarmem każdego człowieka. Jednak w modlitwie Ojcze nasz chleb ma szersze znaczenie. Jest symbolem tego wszystkiego, co jest konieczne dla nas, dla naszego rozwoju duchowego i do tego, abyśmy zostali zbawieni. Nie prosimy tylko o pożywienie dla ciała, ale szczególnie o pokarm dla naszej duszy, która ciągle potrzebuje karmienia się słowem naszego Zbawiciela oraz Jego Ciałem i Krwią. 

Przeżywając czas Wielkiego Postu, szczególnego okresu, który zaprasza nas do wniknięcia w swoje serce, mamy poczuć głód Pana Boga w swoim życiu, mamy odczuć niedosyt, pewien Jego brak w naszym życiu, abyśmy się Nim nakarmili i wydali dobre owoce w naszym życiu. Kiedy modlimy się słowami modlitwy Ojcze nasz, mówimy chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Jest to wołanie do Ojca w niebie, którego Imię jest święte, który przychodzi do nas ze swoim Królestwem i do niego nas zaprasza, który zaprasza nas do pełnienia woli Bożej. To wołanie, które rozumieć można w dwóch aspektach: fizycznym i duchowym. 

Głód fizyczny. Bracia i siostry. W Bożym Królestwie, do którego jesteśmy zaproszeni, wszystko ma swoje miejsce przy stole. Pan Jezus bardzo często używa obrazu stołu, aby ukazać Boże Królestwo, ale także i wspólnotę, którą tworzymy. Królestwo Boże to miejsce świętowania, radości, a jak i radość, to wesele, a jak wesele to musi być stół i jedzenie, dlatego prosimy: daj nam jeść. Ojcze nasz daj nam jeść, nie: daj mi. Tworzymy wspólnotę, stół tworzy wspólnotę, dlatego nasz  Ojciec da jedzenia nam. Ten głód fizyczny także obecny jest w ostatnich chwilach życia Pana Jezusa. Przed swoją męką Pan Jezus, wiedząc, że Jego godzina odejścia z tego świata nadchodzi, pragnie spożyć Paschę, Ostatnią Wieczerzę ze swoimi uczniami, z tymi, których podczas tego wspólnego świętowania, podczas wspólnego bycia przy stole, nazwie swoimi przyjaciółmi. Ludzki głód, Chrystus też go odczuwał, bo również był człowiekiem. Idzie razem z uczniami, jak relacjonuje nam Ewangelia, do sali na górze. Wysyła najpierw dwóch uczniów, aby wszystko przygotowali. 

Umiłowani! Pan Jezus wie, że za chwile odejdzie z tego świata, że odda swoje życie na krzyżu. Zanim to nastąpi pragnie z najbliższymi się spotkać i dopełnić wszystkiego, co Ojciec przygotował. Pan Jezus odczuwał strach, bał się, ale się nie poddał. Idzie z uczniami, by spożyć  z Nimi swój ostatni posiłek, spożyć go z tymi, których powołał, nauczał, wskazał im drogę do nieba, dał im Siebie jak Nauczyciela i Pana a następnie chce pokazać im, że życie to nie tylko wzloty, radości, ale również upadki, cierpienie. Ukazać im to chce poprzez Wielki Piątek, poprzez śmierć na krzyżu, gdzie złożył ofiarę z Samego Siebie. Jednak zanim do tego doszło, chce być z uczniami, mówi im podczas tego ostatniego posiłku, że nie zostawi ich sierotami, że pośle do nich swojego Ducha, Pocieszyciela, który ich wszystkiego nauczy i będzie ich prowadził po drogach wiary. 

Z tej perspektywy wspólnego posiłku Jezusa z uczniami, spójrzmy na nasze spotkania przy stole. Ile kłótni, plotek, obmów, złości. Ile niepotrzebnych, raniących słów, wyzwisk. Lubi w takich sytuacjach dodać swoje pięć groszy, ukuć kogoś" szpilką" żeby kogoś moje słowo zabolało, żeby mnie zapamiętał. To nie wszystkie jednak sytuacje, które przy stole się dzieją. Najgorsze jest to, że wiele jedzenia marnujemy, a na świecie wielu ludzi nie ma co jeść, wielu umiera z głodu. Może właśnie za ten grzech, grzech marnotrawstwa, trzeba nam odpokutować? 

Pan Jezus w ostatnich chwilach swojego życia, uczy nas szczególnie, abyśmy zaspokajali swój głód duchowy! Kochani! Chleb, który Pan Jezus wraz z uczniami spożywa podczas Ostatniej Wieczerzy spożywa, staje się Ciałem Zbawiciela. Wino, które piją, staje się Krwią Zbawiciela. Dlaczego? W tamtych czasach chleb i wino było zwykłymi produktami i łatwo dostępnymi. To był pokarm dla ludu zwykłego, ubogiego. I uświadommy sobie to, że Pan Jezus właśnie ten zwykły, pospolity pokarm wybiera, by stało się Jego Ciałem i Krwią. I my odczuwając duchowy głód, mamy pragnąć Jego Ciała i Jego Krwi, która została za nas wylana na krzyżu. Ciało Pana Jezusa, które zostało w okrutny sposób potraktowane, staje się pokarmem na drodze do nieba. Przyjrzyjmy się, kochani, jak to ciało było traktowane, w ostatnich chwilach  życia Pana. Najpierw podczas modlitwy w Ogrójcu zostało związane, skrępowane, potem targane przed sądy, opluwane, wyszydzane, wyśmiewane, potwornie i brutalnie biczowane, bite, następnie na to skrwawione i cierpiące ciało włożono ciężką belkę krzyża, która powodowała upadki. Na Golgocie Pan Jezus został odarty z szat. Wyobraźmy sobie tę scenę. Tunika Pana Jezusa, która nałożona był na rany, w tych rana była zaschnięta, a teraz zdarcie szat spowodowało ponowienie bólu i krwawienie ran. Ale to nie koniec. Ciało Zbawiciela, które jest naszym pokarmem zostaje przybite do krzyża gwoźdźmi. Okropny ból, jaki musiał cierpieć Pan nasz. 

Umiłowani czciciele męki Pana! To ciało, w okropny sposób skatowane, jest dla nas pokarmem na życie wieczne. W Ewangelii wg św. Jana Pan Jezus mówi: Ja jestem Chlebem Żywym, który zstąpił z nieba. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew ma życie wieczne. Chlebem powszednim dla naszej duszy jest Ciało i Krew Pana Jezusa, jest dla nas Komunia Święta. Sługa Boży Carlo Acutis powiedział, że Eucharystia jest autostradą do nieba. Dlaczego jest autostradą? Bo przyjmując ją do serca zaspokajamy głód Pana Boga w naszym życiu, a przez to zbliżamy się  do Niego i tak otwiera nam się droga do nieba. 

Kiedy Pan Jezus wisiał na krzyżu, jeden z żołnierzy przebił bok Jego Świętego Ciała. Z tego boku wypłynęła krew i woda. Tradycja stwierdza, że strumień Krwi jest znakiem Eucharystii. I zobaczmy, kochani, że wydarzenie Wielkiego Czwartku, ustanowienie Eucharystii, kiedy Pan Jezus zmieniał chleb w Ciało a wino w Krew, potwierdza się w Wielki Piątek, kiedy nasz Zbawiciel umiera na krzyżu dla naszego zbawienia. Krzyż od tego momentu nie jest znakiem hańby, upodlenia, upokorzenia, ale staje się dla nas bramą do nieba a także ołtarzem, na którym Zbawiciel złożył Samego Siebie w ofierze, abyśmy my mieli życie wieczne. To życie wieczne wiąże się z głodem Boga w naszym życiu. Czasem pragniemy, prosimy Pana o pomoc, o siłę, o mądrość w życiu, ale nie prosimy, by On był naszą pomocą, siłą, mądrością. Nie czujemy głodu Pana. Głód Pana Boga otwiera nas na gorące pragnienie Komunii Świętej. I zadajmy tutaj sobie pytanie: Czy w moim życiu miałem taką sytuację, w której gorąco, prawdziwie pragnąłem przyjąć Jezusa Eucharystycznego do serca? Czy odczułem w swoim życiu głód Boga? 

Wszystko to dzieje się dzięki Duchowi Bożemu, w Jego mocy. Przeistoczenie chleba w Ciało i wina w Krew dokonuje się poprzez wyciągnięcie rąk nad darami i modlitwę, aby Duch Święty uświęcił te dary. Na krzyżu Duch Święty wspomaga Pana Jezusa, razem z Nim cierpi, ale także pomaga nam, wierzącym, otworzyć się na Jego działania, by On, Duch Święty, pomógł nam otworzyć serce na Jezusa Eucharystycznego. 

Bracie, siostro! Zakończmy dzisiejsze rozważanie słowami jednej z pieśni, która ukazuje nam wielką wartość Eucharystii, która dla nas jest drogą do nieba: 

O Miłości nieskończona, Jezu, Zbawicielu nasz. * Ty, coś dla nas w mękach skonał, żywy w Eucharystii trwasz. * Ty w postaciach chleba, wina męki nam przybliżasz trud, * choć nie widać Cię oczyma, w twą obecność wierzy lud.

Skarby łaski nam otwierasz, byśmy twoją drogą szli. * Spraw, niech łączy miłość szczera tych, co zaufali Ci. * Jedną tworzysz z nas wspólnotę, w jedno ciało łączysz nas, * w naszych sercach wzbudź tęsknotę, by żyć z Tobą w wieczny czas.